pielęgniarka siostra bożenna
Wywiady

Pielęgniarka pacjentowi wilkiem

Pielęgniarka, piguła, siostra. Wiele nazw, a zawód jeden. To one pobierają krew do badań i opiekują się pacjentem. Dziś mam przyjemność zaprosić Was na rozmowę z naczelną pielęgniarką internetu. Oto Siostra Bożenna.

Pielęgniarka z naszych podatków

Jesteś pielęgniarką, to chyba ciężki zawód?

Każdy medyczny zawód jest ciężki na swój sposób. To, że lubimy narzekać mamy chyba we krwi. Ostatnio jednak zauważam pewien trend, zwłaszcza wśród środowiska medycznego w prześciganiu się kto ma ciężej. 

Każdy zawód medyczny jest ciężki na swój sposób.

Pielęgniarki uważają, że lekarze nic nie robią, ratownicy uważają, że pielęgniarki nic nie robią. Najgorzej mają chyba diagności, bo przecież ich na szpitalnych korytarzach widać najrzadziej. Idąc tym tropem, grają w karty i piją kawę całe dnie. Ale wracając do pytania: tak, to ciężki zawód, ale może to zabrzmi górnolotnie, nie można mu odmówić patosu. Bo niewiele jest zawodów na świecie, w których można usłyszeć “dziękuję za uratowanie życia”. Oczywiście znacznie częściej słyszymy “ty głupia babo, płacę na ciebie podatki”, ale na to już się chyba uodporniłam 😉 

Pielęgniarka to służąca

Czy czujesz się doceniana w swojej pracy?


Mam to ogromne szczęście pracować w świetnym zespole, który rozumie, co to znaczy “zespół terapeutyczny”. Wszyscy liczymy się ze swoim zdaniem. Wiem, że jeśli ktoś z nas ma wątpliwości co do postępowania z pacjentem, to nie zostanie wyśmiany, bo “co głupia piguła może wiedzieć”. Wszystko wspólnie przedyskutujemy tak, abyśmy mieli pewność co do słuszności swoich działań.

(…) moja wiedza i umiejętności nie są zdobywane tylko dla mnie.

To daje właśnie poczucie docenienia, bo wiem, że moja wiedza i umiejętności nie są zdobywane tylko dla mnie. Mogę je wykorzystać w pracy. To daje motywację do dalszego kształcenia się, co również jest korzyścią dla pacjenta, kiedy zajmuje się nim wykwalifikowany zespół. Jednak zdaję sobie sprawę, że takie miejsca jak moje są w mniejszości. Pielęgniarki wciąż są traktowane jak służące nie tylko przez pacjentów i ich rodziny, ale też lekarzy czy pielęgniarki oddziałowe. Słyszałam kiedyś o sytuacji, kiedy rodzina pacjenta poszła na skargę do pokoju lekarskiego, bo byli święcie przekonani, że to lekarz jest przełożonym pielęgniarki. 

Pielęgniarskie recepty

Od niedawna, popraw mnie, jeśli się mylę, możecie wypisywać recepty. Czy macie w związku z tym pewne ograniczenia? Ratownicy chyba mają, jeśli chodzi o tym i dawki.

Ja jestem w ogóle fanką recept pielęgniarskich. Uważam, że to doskonała rzecz dla nas jako pielęgniarek i dla samych pacjentów. Pielęgniarki i położne od 1 stycznia 2016 mogą wystawiać recepty zawierające leki ściśle określone w rozporządzeniu Ministra Zdrowia. Te pierwsze dzielą się na dwie grupy. Pierwsza to pielęgniarki, z tytułem magistra lub uzyskaną specjalizacją, które samodzielnie ordynują leki oraz zlecenia na wyroby medyczne. Mamy także pielęgniarki posiadające licencjat, które mogą wypisywać recepty na leki i wyroby medyczne wyłącznie w ramach kontynuacji leczenia rozpoczętego przez lekarza.

Pielęgniarki dzielą się na te z tytułem magistra i specjalizacją oraz te z licencjatem. Tutaj zachodzi różnica z wypisywaniem recept.

Oczywiście, aby zdobyć uprawnienia do wypisywania recept, należy ukończyć kurs. Jeśli chodzi o ograniczenia to wszystkie środki. jakie może przepisać pielęgniarka, są ściśle określone w rozporządzeniu Ministra Zdrowia. Recepty pielęgniarskie to temat rzeka. Po więcej odsyłam do działalności Pana Jerzego Krukowskiego, który jest niekwestionowanym prekursorem tej dziedziny pielęgniarstwa w Polsce. 

Badania u pielęgniarki

Czy możecie zlecać również badania?

Owszem i tak samo jak w przypadku wykazu leków, które może przepisać pielęgniarka, istnieje osobny wykaz badań diagnostycznych, na które pielęgniarki i położne mają prawo wystawić skierowanie. Nie będę tu przytaczać wszystkich badań, bo jest ich całkiem sporo. Ale jest to pula badań wystarczających do prowadzenia pacjentów z podstawowymi jednostkami chorobowymi.

(…) pula badań wystarczającyh do prowadzenia pacjentów z podstawowymi jednostkami chorobowymi.

W wykazie znajdziemy m.in.: morfologię krwi, OB,  podstawowa biochemia, czyli sód, potas, kreatynina, glukoza. Jest hemoglobina glikowana (HbA1c) doustny test tolerancji glukozy (DTTG), białko C-reaktywne (CRP). Badanie w kierunku toksoplazmozy (IgG, IgM), w kierunku różyczki (IgG, IgM) badanie przeciwciał anty-HCV, anty-Hbs, do tego czas protrombinowy również. Badania moczu, kału, grupy krwi i wiele innych w tym RTG klatki piersiowej, EKG czy próba tuberkulinowa.

Na drodze do szczęścia diagnosty

To skoro już jesteśmy w temacie badań, jak wygląda droga zlecenia lekarza do wykonania?

Domyślam się, że chodzi o badania krwi 😉
To wszystko zależy od miejsca. Inaczej sprawa wygląda w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Zaraz po przybyciu pacjenta pobiera się wszystkie probówki i dopiero później na spokojnie zastanawia się, które będą potrzebne. Inaczej też w poradni POZ gdzie lekarz na spokojnie zleca badania i pobieramy tylko niezbędne minimum. 

Czy Stevie Wonder potrafi pobierać krew?

Diagności teoretycznie po studiach mają prawo i właściwie powinni umieć pobierać krew. Niestety na moich studiach mieliśmy jakieś dwa zajęcia i to wybłagane u prowadzących. Pobieraliśmy krew sobie nawzajem, o pacjentach nawet nie było mowy. Jak Wy uczycie się pobierać krew? Na studiach czy jednak większość to doświadczenie

Z doświadczenia wiem, że żaden nawet najlepszy, najnowocześniejszy fantom nie zastąpi żywego człowieka. Zwłaszcza takiego, który już na wejściu sapie i mówi: “oooo pani, u mnie to na pewno się pani nie uda”.

Fantom nie zastąpi człowieka

Na pierwszym roku studiów wszelkich iniekcji uczyliśmy się na fantomach, które miały żyły tak widoczne, że chyba sam Stevie Wonder dałby radę pobrać krew za pierwszym razem. Tak jak wspomniałaś, my też chcieliśmy spróbować na sobie nawzajem. Niestety cała ta poprawność uczelni sprawiła, że komisja bioetyki zabroniła nam ostatecznie wszelkiego pastwienia się na sobie nawzajem.  Na szczęście mama jednej z nas była pielęgniarką i załatwiła nam kilka zestawów do iniekcji. I podczas pewnej zakrapianej imprezy w akademiku, wszyscy z grupy zrobiliśmy sobie fakultety z zajęć praktycznych. Dzięki temu mieliśmy pewniejszą rękę podczas kontaktu z żywym człowiekiem na drugim roku studiów podczas praktyk w szpitalach 😀 

Pielęgniarski must have

Hahaha. Podczas zakrapianych imprez łatwo o czymś zapomnieć. A o czym koniecznie musicie pamiętać?

Identyfikacja pacjenta i uzyskanie zgody na wykonanie danej czynności to dwie rzeczy, które na studiach tłuką nam tak długo, że po jakimś czasie robisz to już podświadomie. Co jest w gruncie rzeczy dobre, bo niweluje ryzyko poważnych pomyłek. Ja w nawale pracy często jeszcze proszę pacjenta o podanie numeru pesel albo jak nie pamięta to samej daty urodzenia – od odpowiedzi dwa razy na to samo pytanie nikt jeszcze nie umarł, a ja, chociaż mam spokojną głowę, sprawdzam, czy to beta-HCG [pozwala określić, czy kobieta jest w ciąży ~ Aldona], które pobieram to na pewno u kobiety w ciąży, a nie u 80 latki do kontroli INR. 

Dobra pielęgniarka pobierze u każdego?

Czy u każdego pacjenta jesteście w stanie pobrać tak samo krew, czy wymaga to różnych technik?

Na to składa się pierdyliard czynników. Zaczynając od tego, którą nogą wstanie pacjent, stopnia jego napojenia, stanu żył, stanu ogólnego, mojego zmęczenia, a nawet jakości igieł (kiedyś przyszła taka wadliwa partia, gdzie co druga igła była jak noga stołowa). Często mówi się, że jeśli cztery kolejne osoby nie mogą pobrać krwi pacjentowi, to musi przyjść piąta, która o tym nie wie i pobierze za pierwszym razem i coś w tym jest.

Często mówi się, że jeśli cztery kolejne osoby nie mogą pobrać krwi pacjentowi, to musi przyjść piąta, która o tym nie wie i pobierze za pierwszym razem i coś w tym jest.

Kilkukrotnie się zdarzało, że starsze, doświadczone koleżanki wołały mnie czasem nawet na inne oddziały, bo nikt nie może pobrać, a ja wchodziłam cała na biało i pobierałam od razu. Zdarzały się również sytuacje kiedy przychodził do mnie umięśniony, spracowany 30-latek z żyłami jak kable od telewizora, a ja go kłułam po kilka razy. Niby taka prosta czynność, a czynników na te 10 – 20 sekund składa się mnóstwo

Trudy życia pielęgniarki

O takich mdlejących osiłkach często słyszałam. Co jest w takim pobieraniu krwi najtrudniejsze?

Dla mnie najtrudniejsze jest chyba znaleźć dobrą żyłę. Bo jak wspomniałam, to, że ktoś ma wielkiego bysiora w zgięciu łokciowym, nie znaczy, że pójdzie bez problemu. Ostatnio trudne też dla mnie jest utrzymanie stałego kontaktu słownego z pacjentem, bo mam dziwną serię i sporo osób mi mdleje 😀

Kiedy pacjent wymiotuje…

Masz jakąś anegdotę związaną z pobieraniem krwi do badań?

Anegdot jest wiele, ale większość wiąże się z tym, że ludzie mdleją, choć usilnie się przed tym bronią i zaprzeczają. Doświadczenie nauczyło mnie, że jeśli wchodzi pacjent do gabinetu i od progu nadaje jak katarynka, to z automatu kładę go na leżankę, bo na bank odpali wrotki i narobi szkody sobie i mnie.

(…) jeśli wchodzi pacjent do gabinetu i od progu nadaje jak katarynka, to z automatu kładę go na leżankę, bo na bank odpali wrotki (…).

Pamiętam, miałam kiedyś taką szefową, która nienawidziła pielęgniarek. Miała jakiś uraz czy coś i strasznie się nas czepiała nawet przy pacjentach. Pewnego pięknego dnia weszła do gabinetu pobrań i zaczęła mnie opieprzać, chyba za pomalowane paznokcie, a facet, który siedział na fotelu, ni stąd, ni zowąd się po prostu na nią zrzygał (mimo że twierdzi, że był na czczo). Od tamtej pory chyba się nauczyła, że pacjenci muszą mieć spokój podczas pobierania krwi 😀 

Zimna wojna

To pewnie spora ulga 🙂 Jak nie układa Wasza współpraca z laboratorium?

Przez pewien czas, chyba jak wszędzie, między nami i diagnostami trwała zimna wojna. My uważaliśmy, że oni robią nam na złość hemolizą, oni uważali, że spływające co godzinę probówki to nasz odwet i sytuacja była dość napięta. Któregoś dnia zrobiliśmy nieformalne spotkanie na mieście i wyjaśniliśmy sobie, że hemoliza to w większości jednak wina pobierającego, a nieregularne oddawanie materiału to nie zła wola pielęgniarek tylko wymagająca sytuacja z pacjentem. To też skłoniło mnie do popełnienia wpisu o hemolizie, którego zresztą byłaś autorką. Pokazuje to, ilu zgrzytów można uniknąć jeśli tylko się chce zrozumieć drugą stronę. 

Kiedy zwalić na laboratorium?

Czasami badanie należy powtórzyć, bo nie wyszło, bo zapomniano pobrać i trzeba pacjenta kłuć jeszcze raz. Jak na to reagują?

Uważam, że nie myli się ten, co nic nie robi. Jesteśmy tylko ludźmi i jeśli zrobi się błąd, to trzeba się przyznać, przeprosić i ponowić badanie. Ja zawsze tłumaczę, że to nie piekarnia. Lepiej jeszcze raz wezwać pacjenta na badanie, wysłuchać narzekania, że “olaboga jeszcze raz tyle krwi, pewno na kaszankę” niż później latać po prokuratorach i się tłumaczyć dlaczego “nie dopełniło się obowiązków”.

Aaa i “błąd techniczny w laboratorium” potrafi zdziałać cuda 😉

Co byś powiedziała pacjentom? Masz jakąś radę?

Jeśli mdlejecie, to mówcie od razu i słuchajcie swoich lekarzy i pielęgniarek kiedy mówią jak przygotować się do badania. Bo na czczo to znaczy na czczo, a nie “pół kanapeczki o 8” 

Na czczo to znaczy na czczo (…).

Jeśli chcesz coś dodać od siebie to śmiało
Wiem, że współpraca z laboratorium w wielu szpitalach nie układa się tak, jak powinna. Naprawdę polecam wylanie żalów i wysłuchanie drugiej strony. Oszczędzi to wszystkim dużo niepotrzebnej roboty i negatywnych emocji. 

Siostra Bożenna – miłośniczka twardych igieł i miękkich pośladków. Odkąd zostałam pielęgniarką, wizyty w cyrku są mi zbędne, mam je na co dzień. Aktywnie walczę z toksycznymi relacjami pielęgniarka – pacjent/ lekarz / inna pielęgniarka.  Wyznaję złotą zasadę “Praca nie wystygnie. Kawa tak.” Znajdziecie mnie na Insta: @siostrabozenna  i na Fejsie: facebook.com/SiostraBozenna

pielęgniarka

Siostra Bożenna – miłośniczka twardych igieł i miękkich pośladków. Odkąd zostałam pielęgniarką, wizyty w cyrku są mi zbędne, mam je na co dzień. Aktywnie walczę z toksycznymi relacjami pielęgniarka – pacjent/ lekarz / inna pielęgniarka.  Wyznaję złotą zasadę “Praca nie wystygnie. Kawa tak.” Znajdziecie mnie na Insta: @siostrabozenna  i na Fejsie: facebook.com/SiostraBozenna

Ja dowiedziałam się ogromnie dużo informacji. Bardzo przyjemnie współpracowało mi się podczas tego wywiadu.

A Ty czego się dowiedziałeś o pracy pielęgniarki?

Obraz Sam Chen z Pixabay