lekarz
Wywiady

Co Twój lekarz wie o badaniach laboratoryjnych?

Lekarz to najczęściej Twoja pierwsza myśl, kiedy dzieje się coś z Twoim zdrowiem. Tak przynajmniej powinno być. Dzisiaj jeden z nich spowiada się z tego, czego uczą ich na studiach.

Kiedy prawie 1,5 roku temu publikowałam mój pierwszy wywiad ( 😉 ), nie sądziłam, że uda mi się opublikować ich tu jeszcze kilka. Tym razem na moje odpowiada Natalia, świeżo upieczony lekarz.

Aldona: Natalia, jesteś świeżo upieczonym lekarzem, prawda? Jakie to uczucie? 🙂

Natalia: Tak! Bardzo się cieszę! Niezwykle miło jest zobaczyć po tych wszystkich trudach „lek. med” przed własnym nazwiskiem. Jestem pełna zapału do niesienia pomocy innym 😉

A: W swoim toku studiów macie też taki przedmiot jak diagnostyka laboratoryjna, prawda? Na czym ten przedmiot polega?

N: Tak, na 3 roku miałam zajęcia z tego przedmiotu przez jeden semestr. Pamiętam, że był podział na część wykładową i ćwiczenia w laboratorium, na których badaliśmy wcześniej przygotowany materiał np. krew i porównywaliśmy wyniki. Były jedne zajęcia, które wywołały szczególne poruszenie.
Na stołach laboratoryjnych stały przygotowane miseczki z … jedzeniem. Jak ktoś miał szczęście, to trafił na czekoladę, pechowcy musieli zadowolić się suchym chlebem. Porównywaliśmy wtedy poziom glukozy we krwi po przyjęciu pokarmów różniących się indeksem glikemicznym.
Uczono nas też o zasadach pobierania materiału i postępowania z nim tak, aby wynik nie był fałszywy.

Lekarz uczy się diagnozy na podstawie: wywiadu lekarskiego, badania fizykalnego, badań laboratoryjnych oraz badań pomocniczych

A: Jaki nacisk (i w czy w ogóle) kładzie się na wyniki podczas Waszych studiów? Są raczej ukierunkowane na leczenie, czy jest to w równowadze?

N: Przyszli lekarze  w toku studiów uczą się poprawnie diagnozować choroby na podstawie następujących elementów: wywiadu lekarskiego, badania fizykalnego, badań laboratoryjnych oraz badań pomocniczych (np. tomografii komputerowej). Najważniejszy zawsze jest wywiad. Często tylko na jego podstawie jesteśmy w stanie postawić diagnozę lub znacznie zawęzić krąg podejrzewanych chorób co pozwala nam zlecić konkretne badania laboratoryjne, niezbędne w dalszej diagnostyce i leczeniu.
Badania laboratoryjne wykorzystujemy również w celu monitorowania leczenia już rozpoznanej choroby. Na pacjenta zawsze patrzymy całościowo, nie leczymy wyniku, lecz człowieka 😉

Lekarz nie leczy wyniku, ale pacjenta.

A: Jak wygląda Wasza „nauka interpretacji wyników”? Lekarz uczy się tego przez doświadczenie, czyli taka „kombinacja” zazwyczaj daje taką diagnozę?

N: Wiedza medyczna jest bardzo obszerna i stale się rozwija, dlatego też do kojarzenia pewnych faktów dochodzi się po dłuższym czasie. Zdobywamy coraz większe doświadczenie, które pomaga nam dostrzec te „kombinacje” i dopasować zazwyczaj trafną diagnozę. Kluczowe wydaje mi się tutaj słowo „zazwyczaj”. Prawda jest taka, że „każdy choruje jak umie”. Ludzie to nie  roboty, nie ma dwóch identycznych pacjentów. Dlatego medycyna jest sztuką.

Nie ma dwóch identycznych pacjentów.

A: Czy pacjenci informują Was o zażywanych suplementach, lekach, ziołach?

N: Jeżeli sami nie zapytamy, to specjalnie się nie wychylają, szczególnie jeśli chodzi o suplementy i zioła. Dużym problemem jest to, że często nawet nie pamiętają, co zażywają, nie mówiąc już o tym kiedy i w jakich ilościach. Często okazuje się, że biorą to, czego nie powinni lub odwrotnie –  nie biorą leków ratujących im życie lub poprawiających jego jakość.

A: A o szczególnych „warunkach życia”? Na przykład praca na wysokości, praca w niebezpiecznych warunkach.

N: Zawsze pytamy o zawód i miejsce zamieszkania – to standardowe pytania w typowym wywiadzie lekarskim. Oczywiście bierzemy to wszystko pod uwagę przy interpretacji/ zlecaniu badań laboratoryjnych.

Doświadczenie pozwala na sprawniejsze kojarzenie faktów

A: Czy uczulono Was na to, że wiele czynników wpływa na wyniki badań pacjentów? Mam na myśli niewyspanie się, wysiłek fizyczny, prowadzona dieta. Czy nauczono Was „brać poprawkę” na takie wyniki i interpretować je także w świetle takich informacji, czy raczej jest to kwestia doświadczenia?

N: Duży nacisk kładziono na odpowiednie przygotowanie pacjenta do badań tak, aby wynik nie był sfałszowany. Oczywiście mowa o rzeczach możliwych do modyfikacji jak, chociażby bycie na czczo podczas badania poziomu glukozy we krwi. Zwracano nam uwagę na dobrze zabrany wywiad, dzięki któremu można zweryfikować przyczynę „dziwnie wyglądającego” wyniku. Doświadczenie pozwala na sprawniejsze kojarzenie faktów 😉

A: Jak często (i czy w ogóle) zdarza się tak, że pacjent jest świadomy swojego zdrowia i procesów, jakie zachodzą? Rozmawia z Wami lekarzami lub przyszłymi lekarzami o swoich wynikach, dopytuje?

N: Pacjenci często wychodzą z założenia, że „człowiek mniej wie, lepiej śpi”. Jest to spory problem, przez który chorzy nie stosują się do zaleceń, nie zdając, lub nie chcąc zdawać sobie sprawy z konsekwencji zdrowotnych.

Nikt zdrowy nie chce dopuszczać myśli, że jutro może być chory.

A: Przychodzi pacjent do lekarza i prosi o skierowanie na badania. Czym tę prośbę motywuje? Zmiana (najczęściej pogorszeniem) stanu zdrowia? Historią rodzinną? Czy jednak profilaktyką?

N: Zdecydowanie pogorszeniem stanu zdrowia. Tak jak powiedziałam, świadomość jest niewielka. Nikt zdrowy nie chce dopuszczać myśli, że jutro może być chory. Często pacjencji boją się robić badania ze strachu przed potwierdzeniem choroby – wybierają nieświadomość. Jest też grupa tzw. „wymuszaczy” skierowań na badania, które są im zbędne. Chcąc uargumentować swoje prośby, często mówią, że „…przecież Pani Krysia z zieleniaka też miała”, że przecież „wujek Google” tak poradził 😉
Jeżeli chodzi o badania profilaktyczne, to istnieją wytyczne, które konkretnie mówią kiedy i komu należy dane badanie zlecić. Wszystko oczywiście oparte jest na badaniach naukowych, a nie „widzimisię” lekarza. Mam jednak nadzieję, że świadomość będzie coraz większa, a pacjenci w kwestiach zdrowotnych będą ufać lekarzom, a nie wujkowi 😉

A: Dziękuję 🙂

N: Nie ma za co, to była przyjemność 😉

Nazywam się Natalia Janicka, w zeszłym roku skończyłam studia lekarskie we Wrocławiu. Obecnie odbywam staż podyplomowy w tym pięknym mieście. W wolnych chwilach lubię podróżować i uszczęśliwiać innych swoimi wypiekami – w końcu słodkości to najlepsze źródło endorfin 😉

Obraz Parentingupstream z Pixabay