dietetyka

Dietetyka, która zamiast rybki oferuje… wędkę

Kto nigdy nie próbował diety, niech pierwszy rzuci kamień! Przez wiele opcji przechodziłam i ja sama. Nie wszystkich stać jednak na konsultację dietetyka. Poza tym dla niektórych może to być zbyt proste, bo trochę przypomina ofiarowanie komuś… rybki. Mój dzisiejszy gość, Gosia Kuliga zajmuje się dawaniem takim osobom wędki.

Kim jest doradca żywieniowy?

Cześć Gosia 🙂 Pracujesz jako doradca żywieniowy, prawda?

W swojej pracy łączę dietetykę z odrobiną psychologii. I faktycznie najbardziej pasuje mi nazwa “doradca żywieniowy”.

Powiedz, czym się różni taka praca od pracy dietetyka?

Pacjent zarówno do dietetyka, jak i doradcy żywieniowego zgłasza się z podobnymi problemami. Większość dietetyków, jakich znam, zajmuje się rozpisywaniem diet. Ja postanowiłam pracować nieco inaczej i stawiam na edukację żywieniową.

Wychodzę z założenia, że moje spotkanie z pacjentem to spotkanie dwóch specjalistów – ja od tych wszystkich fizjologicznych i biochemicznych mechanizmów, a pacjent od siebie, swojego życia, swoich preferencji, czy wcześniejszych doświadczeń z odchudzaniem. I razem ustalamy najlepszy plan działania.

Ale to raczej kwestia metodologii pracy, a nie różnic między doradcą żywieniowym a dietetykiem. Zawód dietetyka nie jest uregulowany, więc na tą chwilę różnice istnieją tylko w nazwie.

Psychologia i dietetyka w jednym?

Skąd pomysł na taki zawód?

Kiedy zaczynałam interesować się tematem diet i zdrowia robiłam to tylko dla siebie. Uwielbiam uczyć się wszystkiego, co związane z działaniem ludzkiego organizmu. Chce wiedzieć co i jak działa, interesują mnie biochemiczne i fizjologiczne mechanizmy od podszewki. 

Ale nie wiem, czy wpadłabym na zajmowanie się tym tematem gdyby nie moje własne problemy i chęć ich ogarnięcia.

Dopiero na kursie dietetyka klinicznego odkryłam, że część moich problemów wynika z niedoczynności tarczycy spowodowanej chorobą Hashimoto. Gdyby nie moja wiedza pewnie do tej pory nie miałabym pojęcia o swoim hashi i myślałabym, że „taka moja uroda”.

To mnie jeszcze bardziej napędziło do samokształcenia. Zaczęłam szkolić się od najlepszych praktyków w Polsce. 

W pewnym momencie może nieskromnie, ale stwierdziłam, że tak szeroka wiedza nie może się przecież zmarnować! 

Z wykształcenia jestem psychologiem, ukończyłam również podyplomowe studia na kierunku coaching i mentoring, lubię pracować z ludźmi, dlatego jakoś pięknie mi się wszystko połączyło w całość 😊. Pomogłam sobie, pomogę też innym. Przyświeca mi też myśl: “Wybierz pracę, którą kochasz, i nie przepracujesz ani jednego dnia więcej w Twoim życiu”

Dietetyka z misją

Jaka jest Twoja „misja”?

Chcę propagować wiedzę o tym, jak jedzenie i styl życia wpływa na nasze zdrowie, wagę i samopoczucie. Zmęczona jestem czytaniem internetowych głupotek o dietach cud, magicznych suplementach, czy super właściwościach herbatek na odchudzanie. Na słowo detox mam uczulenie. Marzy mi się świat, w którym kobiety (bo to głównie nasza domena) nie nabierają się na takie bzdury.

Kolejna rzecz, jaka mi się marzy to przekonać kobiety, że ZAWSZE wszystko ma swoją przyczynę, którą należy znaleźć i o ile się da – wyeliminować. Nie uznaję powiedzenia, że „taka Twoja uroda”. Jeśli chodzisz zmęczona, często boli Cię głowa, puchniesz w oczach, czy niepokoi Cię cokolwiek innego – szukaj. Przyczyna zawsze gdzieś leży. 

Miejsce dla badań

Czy w swojej pracy opierasz się na badaniach laboratoryjnych?

Przeważnie tak. To zależy od gotowości pacjenta do zrobienia badań. Nie zmuszam, ale zawsze zachęcam. Badania są istotne, żeby zrozumieć to, o czym mówiłam przed chwilą – przyczynę problemu. Możemy mieć problemy ze zrzuceniem wagi, bo kiepsko się odżywiamy – ale też przyczyną może być nieuregulowana praca tarczycy, problemy z gospodarką glukozowo-insulinową, czy toczący się stan zapalny w organizmie. Badania odsłaniają rąbek tajemnicy o naszej fizjologii i pomagają nam lepiej zrozumieć organizm:)

Kiedy pacjent przychodzi do Ciebie po raz pierwszy, prosisz o jego aktualne wyniki badań?

Tak. Za aktualne uznaję zrobione do pół roku wstecz.

Co jest dla Ciebie ważniejsze: samopoczucie pacjenta, czy jednak to, co mówią wyniki — waga, badania?

„Leczy się” pacjenta, a nie wyniki, ale same wyniki również dużo mówią. Na przykład można mieć utajony niedobór żelaza i jeszcze nie dostrzegać jego skutków, można mieć zbyt wysoką glukozę na czczo i również przy tym dobrze się czuć.

Nasza nadwaga w dłuższej perspektywie będzie sprzyjała licznym chorobom metabolicznym, niezależnie od tego, jak wspaniale się z nią czujemy. Więc ostatecznie biorę pod uwagę i jedno i drugie.

Korekta samopoczucia

Czy uważasz, że jesteśmy w stanie wszystko skorygować dietą lub wizytą u dietetyka?

Dietą jesteśmy w stanie zmienić bardzo, bardzo dużo. Jesteśmy w stanie poprawić mnóstwo parametrów świadczących o naszym zdrowiu czy zmniejszyć ryzyko pewnych chorób. Jesteśmy w stanie poprawić nasze funkcjonowanie, nieraz jakość życia, czy nawet poczucie szczęścia. I dzieje się to na kilku płaszczyznach, od tej psychologicznej, po fizjologiczną. Badania pokazują, że nawet mikrobiom w jelitach, który w końcu również  zależy od diety, może wpływać na naszą motywację! 

Natomiast sama dieta to często zbyt mało. Potrzebujemy zmiany całego stylu życia, wprowadzenia aktywności, odpowiedniej ilości snu, czy dodatkowej suplementacji. Dieta to wierzchołek góry lodowej zmian, jeśli naprawdę chcemy o siebie zadbać. Dodatkowo są sprawy, na które nie mamy wpływu, więc ze słowem „wszystko”, byłabym ostrożna.😊

Co jest w Twojej pracy dla Ciebie najtrudniejsze?

To, że jednocześnie muszę być swoim marketingowcem, prowadzić media społecznościowe i dbać o to, żeby pacjent dowiedział się o moim istnieniu. Najchętniej nie wychylałabym się i nie udzielała w “internetach”, a teraz to część mojej pracy. Na początku stresował mnie każdy opublikowany artykuł na facebooku. Kiedy powoli przywykłam do pisania, okazało się, że to za mało i powinnam nagrywać filmiki i jeszcze pokazywać swoją twarz. Więc pod tym względem lekko nie mam, bo ja nawet zdjęć nie lubię:)

Natomiast kiedy dostaję wiadomości od zadowolonych pacjentów, że wreszcie cofnęły im się jakieś dolegliwości, lepiej się czują, schudli nie czując, że są na diecie, to te trudności przestają mieć to znaczenie:)

Z czym po wędkę?

Co chciałabyś, żeby pacjenci wiedzieli, zgłaszając się do doradcy żywieniowego?

Że najważniejszy, najtrudniejszy i decydujący krok – decyzję o zmianie, mają już za sobą, reszta pójdzie z górki.

Masz jakieś rady dla pacjentów?

Drodzy pacjenci, “ciocia dobra rada” radzi: jeśli dążycie do jakiegoś celu i Wam nie wychodzi, próbujcie dalej. Próbowanie to rutynowy i niezbędny krok do dokonania zmian. Np. uzależnionym od nikotyny bardzo rzadko udaje się rzucić palenie za pierwszym razem – najczęściej potrzeba co najmniej kilku prób – podobnie jest ze zmianą nawyków żywieniowych. Rzadko udaje się tego dokonać za pierwszym czy drugim razem! Jeśli próbowaliście bez powodzenia, oznacza to, że albo nie był to właściwy moment, albo jeszcze nie wpadliście na właściwą metodę. Jedno jest pewne – im więcej prób macie za sobą, tym jesteście bliżsi celu:) Nie poddawajmy się w swoich dążeniach do tego, co chcemy osiągnąć!:)

Dziękuję za rozmowę 🙂

Ojej to ja dziękuję, przez chwilę czułam się jak dietetyczka-celebrytka:)

Małgorzata Kuliga – z wykształcenia psycholog, z miłości do tematu – doradca żywieniowy. Prowadzi indywidualne konsultacje on-line, na których wspiera kobiety po dietetycznych przejściach. Lubi racjonalne i naukowe podejście do diety.
Prowadzi stronę na facebooku: https://www.facebook.com/Malgorzata.Kuliga.zdrowo.o.jedzeniu/ 

Obraz Steve Buissinne z Pixabay

Możesz być również zainteresowany tymi tematami: