rok
Labstyle

Rok 2019 – podsumowanie

Nadszedł ten trudny czas w roku, kiedy należy się rozliczyć samemu ze sobą. Wtedy okazuje się, że albo jesteśmy dla siebie zbyt pobłażliwi, albo jesteśmy dla siebie największymi krytykami. Teraz ja będę rozliczać się z Wami i ze sobą, zobaczmy, co ten rok 2019 pozwolił mi zrealizować.

Podsumowanie, rok 2019 – wstęp

Większość osób działających w social mediach, jeśli już tworzą takie podsumowania, robi je w czasie, kiedy przypada kolejna rocznica istnienia bloga. U mnie rok od założenia bloga wychodzi gdzieś pod koniec listopada, ale jeśli uznamy, że ten pierwszy miesiąc był taki jakby zerowy, na rozruch, to koniec roku nie będzie takim złym pomysłem. Ale jeśli tak nie uznamy, to podsumowanie z miesięcznym przesunięciem też jest wybaczalne, tak sądzę.

Podsumowanie, rok 2019 – początek

Żeby podsumowanie końca mogło się udać należy się cofnąć do początku. W styczniu, kiedy zaczynał się rok, nie planowałam tego, że takie podsumowanie będzie miało miejsce. Myślałam, że będzie ono wyglądało raczej tak, że usiądę sobie pewnego grudniowego wieczoru, zajrzę do kartki, którą spisałam w pierwszym tygodniu, a następnie rozpocznę festiwal żalów i narzekań na pasmo niepowodzeń, ale wyszło inaczej. To znaczy, nie zrozumcie mnie źle, nadal pewnie usiądę i będę rozpaczać nad swym marnym losem, ale podzielę się też z Wami pewnymi przemyśleniami.

Podsumowanie, rok 2019 – kartka

Po pierwsze, muszę ze spuszczoną głową przyznać, że wszyscy influencerzy i coachowie, którzy każą Wam spisać swoje założenia na najbliższy rok… mają rację. Z okazji roku 2019 spisałam 19 postanowień, ale… po miesiącu chyba nie pamiętałam, co w nich było.  Teraz tak patrzę na tę listę i nie pamiętam, żebym to pisała, ale poznaję moje pismo. Taka podpowiedź ode mnie: warto spisać listę w dwóch kopiach (nie muszą być jednobrzmiące, ale ważne, żeby zawierały te same punkty). Nie dla siebie, ale dla siebie. To znaczy, dajecie jedną kopię zaufanej osobie z prośbą o rozliczenie pod koniec roku. Nie możecie wtedy oszukiwać, ale co ważniejsze, nie będziecie umniejszać swoich zasług. Ta osoba Was, nawet nieświadomie, będzie obserwować cały rok i obiektywnie się wypowie o tym, co Wam się udało, a co nie.

Podsumowanie, rok 2019 – blog

Część punktów na tej liście dotyczyła moich prywatnych relacji, więc je pominę, ale niektóre odnosiły się do cech osobowościowych. Były też punkty dotyczące bloga i zdrowego stylu życia, ale te drugie to taka średniawka. Ale nie uprzedzajmy faktów.

Na początku roku, założyłam, że będę regularnie wstawiać posty, co dwa tygodnie, ale nie wyszło. Nie wyszło, bo pod koniec stycznia zaczęłam wstawiać artykuły co tydzień. Na początku miałam problem z tym, żeby znaleźć temat, uporządkować te wpisy, ale też ogarnąć się z tym, jak działa ten cały wirtualny świat. Miałam później też odczytywać wszystkie statystyki i podbić świat, ale z terminem do końca listopada. Początkowo dawałam sobie rok. Miałam w tym czasie sprawdzić, jak mi będzie szło, czy będę się męczyć, czy nie, ale też jaki będzie odzew, czyli właśnie czytanie statystyk. Szybko zauważyłam, że tak naprawdę zabiera mi to całą radość z tworzenia. Postanowiłam na to nie patrzeć i to olać, ale teraz pisząc ten tekst stwierdziłam, że zobaczę, jak to wyglądało przez ten rok. Zaznaczam, że nadal nie potrafię tego poprawnie odczytać, ale wyniki wyglądają następująco (celowo nie podaję konkretnych liczb, bo średnia jest miarą zupełnie niczego, wpływ na nią ma wszystko):

  • Średnia użytkowników miesięcznie – niecały 1000
  • Użytkownicy użytkowników tygodniowo – około 200
  • Średnia użytkowników dziennie – około 20

Podsumowanie, rok 2019 – artykuły

Ktoś może na mnie krzyczeć, że to całkowicie niemiarodajne i nic nie mówi. Owszem, dlatego się tym nie zajmuję. Może trochę niedobrze z mojej strony, ale nie prowadzę kampanii, zatem nie muszę się rozliczać z odbiorców, nie zarabiam na blogu, więc nie przekłada się to na moją wypłatę, ale za to mam pewność ( i teraz mam nadzieję, że także Wy), że artykuły powstają dlatego, że lubię to robić i staram się odpowiadać na Wasze pytania, a nie dlatego, że ktoś mi za to zapłacił. (Oczywiście nie umniejszam osobom, które na internetowych biznesach zarabiają, wręcz przeciwnie – ogromne gratulacje. Bardzo się cieszę i mam nadzieję, że samej uda mi się kiedyś do takiego mementu w życiu dojść.)

Oczywiście miałam też przyjemność wziąć udział w podcaście. Tak, wiem, że często o tym wspominam, ale to naprawdę dla mnie ważne i uważam to za ogromny sukces. A nie planowałam tego!

Podsumowanie, rok 2019 – pozostała lista

W tym roku miałam przeczytać 52 książki. Udało mi się to zrealizować, ale mam pewien komentarz. Zrezygnowałam (albo bardzo ograniczyłam) czas poświęcony na oglądanie seriali. To wyzwanie pokazało mi, ile czasu na to poświęcałam, ale nie uważam, że był to czas stracony, ponieważ dawał mi przyjemność i odpoczynek. Czasami czytałam książki „na szybko”, żeby zdążyć, ale były też takie, które totalnie nie wchodziły, za żadne skarby. Dzięki temu wyzwaniu nauczyłam się również rozpoznawać książki dobre i książki raczej średnie. Zatem, truizm #356: „każde wyzwanie uczy”.

W tym roku miałam się też rozciągać, bo do podłogi niestety mam bardzo daleko. Niestety z tym wyzwaniem było trochę trudniej, ale naprawdę się starałam! Teraz potrafię znaleźć poziom podłogi, ale niestety nie jest to to co chciałam osiągnąć. Moim marzeniem jest szpagat, ale na razie to jest marzenie dość odległe w realizacji, a ten rok go chyba nie przybliżył. To coś, co mi się niestety nie udało.  Miałam też ten rok poświęcić na zdrowe odżywianie i regularne treningi. Z tym również bywało różnie, ale jak wszędzie bywały lepsze i gorsze momenty. Doceniam jednak to, co udało mi się osiągnąć w tym temacie, czyli w miarę zdrowe odżywianie i w miarę regularne treningi ;). Plusem jest to, że coraz mniej jem na mieście i staram się więcej gotować.

Próbowałam się dostać się też w tym roku na doktorat. Niestety nie udało się, ale niewiele zabrakło. Było mi smutno, ale być może tak jest lepiej i pozwoli mi to realizować inne plany i założenia.

Podsumowanie, rok 2019 – podsumowanie

Wiele rzeczy mi się udało, część nie wyszło, ale nie jest to powód do zmartwień. Uważam, że to normalne, ale jeśli można coś poprawić, to należy próbować. Dzielnie pisałam artykuły co tydzień, nagrałam podcast, przeczytałam książki i ćwiczyłam prawie tak jak chciałam. Z rzeczy ważnych, które się nie udały, to mój doktorat, ale to spokojnie, wszystko się ułoży.

To taki luźniejszy post, żeby w nowy rok wejść bez ogromnych przemyśleń, bez merytorycznych rzeczy do przemyślenia. Mam nadzieję, że Wam się podobało i, być może, skłoni to Was do własnych przemyśleń i podsumowań. Macie jeszcze trochę czasu, ale właściwie każdy czas jest dobry.

Obraz mohamed Hassan z Pixabay