lekarz

Lekarz vs. Diagnosta

Jak wygląda współpraca lekarza i diagnosty? Symbioza czy konkurencja? Czy lekarz zawsze uważa, że wie lepiej? A może diagnosta sądzi, że lekarz się nie zna? Kim jest lekarz żądający?

Lekarz zlecający

Najsampierw, aby badanie zostało wykonane, lekarz prowadzący musi zlecić wykonanie badania. Po pobraniu do odpowiedniej próbówki, najczęściej przez pielęgniarki lub pielęgniarzy, badana próbka trafia do laboratorium. Wtedy próbka jest przyjmowana w laboratorium, badania są wykonane, lekarz otrzymuje wynik i wszyscy jesteśmy zadowoleni, ale czasami to nie wygląda takkolorowo.

Lekarz działający

W większości przypadków tak mogłoby to wyglądać, ale czasami zdarzają się dodatkowe sprawy, które wymaga interakcji lekarz – diagnosta. Z mojego osobistego doświadczenia mogę powiedzieć, że kontakt z lekarzem mam w przypadku zaistnienia tak zwanych wyników krytycznych. Są to takie wartości parametrów, które należy natychmiast zgłosić lekarzowi prowadzącemu lub lekarzowi dyżurnemu, gdyż ich zbagatelizowanie może zagrażać zdrowiu, a nawet życiu pacjenta. Wtedy też lekarz zazwyczaj podejmuje działania w oparciu o przekazany telefonicznie wynik.

Na szczęście nie tylko ja pracuję w laboratorium, ale mogę się też posiłkować doświadczeniem osób z dłuższym stażem pracy niż mój.

Lekarz oczekujący

Tak, jak wspomniałam w poście o organizacji laboratorium, mamy u nas tak zwane stanowisko walidacji, ale am pracują diagności z największym doświadczeniem zawodowym. Są w stanie wychwycić spore zmiany w wynikach pacjenta, w krótkim czasie. Może to świadczyć o pomyłce pacjenta lub o zmianach podjętych przez lekarza. Wtedy właśnie wykonuje się telefon z pytaniem czy spodziewają się takich, a nie innych wyników u tego konkretnego pacjenta. Wtenczas diagnosta konsultuje wynik z lekarzem prowadzącym i wspólnie ustalają czy wynik jest prawdopodobny, czy może lepiej powtórzyć. Często są nam wdzięczni za zwrócenie uwagi na takie sytuacje, gdyż sami mają sporo na głowie, więc każde wyręczenie jest in plus.

Lekarz dopytujący

W laboratoriach ogólnych rzadko zdarza się, by lekarz sam z siebie zadzwonił i zapytał czy ten wynik ma sens, a tym bardziej zadał pytanie „co Pan/Pani uważa?” w kierunku diagnosty, ale zdarza się. Są jednak pracownie bardzo specjalistyczne. W moim miejscu pracy są to badania autoimmunologiczne, ocena stężenia leków lub proteinogramy. Wyniki tych badań są często bardzo skomplikowane i mimo wszystko wymagają komentarza diagnosty.

Rozmawiając z osobami z tych stanowisk często słyszałam, ze są bardzo zadowoleni ze współpracy z lekarzem. Ci wtedy dopytują, co dany wynik może oznaczać, jak go zinterpretować w oparciu o poprzednie wyniki pacjenta, a nawet wspólnie ustalają ścieżkę diagnostyczną. Mają oni świadomość, że diagnosta, wykonujący dane badanie ma większe doświadczenie i wiedzę w danej dziedzinie. Wie, jakie mogą być przyczyny takiego wyniku, niezależnie od tego, czy próbka została błędnie pobrana, czy może nastąpiły inne zakłócenia. Ci lekarze często są bardzo wdzięczni za wskazówki i traktują zawód diagnosty z dużym szacunkiem.

Lekarz żądający

Artykuł byłby mocno przekłamany, gdybym opisała same dobre strony. Nie mogę udawać, że te cięższe współprace nie mają miejsca, ale niejednokrotnie wina leży po obu stronach. Zdarzają się także lekarze, którzy nie znoszą sprzeciwu. Uważają oni, ze wiedzą lepiej, jaki powinien być wynik, czy też jakie badania chcą wykonać. Dochodzi do sytuacji, że mimo wytłumaczenia, że próbka została nieprawidłowo pobrana, a tym samym wynik nie może zostać porównany z wartościami referencyjnymi, lekarze wręcz żądają wykonania badania. Wciąż też zdarzają się lekarze, którzy uważają diagnostę za zawód gorszego sortu, za człowieka, który tylko wykonuje badania i na niczym się nie zna, o niczym nie ma pojęcia. Na szczęście, odnoszę wrażenie, że jest ich co raz to mniej.

Takie sytuacje są przykre, ale przykład idzie z góry. Jeśli młodzi lekarze na oddziałach widzą, jak diagnostów traktuje ich profesor lub przełożony, trudno się dziwić, że sami mają taki sam stosunek w późniejszej pracy. Diagności tutaj też nie pozostają bez winy, absolutnie. Zdarza się tak, że sami są niemili, kiedy po kolejnym telefonie, brak jest jakiegokolwiek rezultatu. Czasami diagnostom nie chce się zgłaszać błędu w próbce, bo przecież lekarz sam zauważy, ale często też odsyłają lekarza od jednej pracowni do drugiej, nie potrafiąc udzielić rzetelnych informacji. To wszystko ma wpływ na wzajemne relacje.

Lekarz wspierający

Nie wiem czy wiecie, ale jedną ze specjalizacji, jakie lekarz może realizować jest diagnostyka laboratoryjna. Oznacza to, że wtedy może on także pracować w laboratorium. Jest to niezwykle mało popularna specjalizacja w Polsce. Nie należy tego jednak uważać za bezsensowny kierunek.

W Anglii diagności mają dużo większe pole do popisu. W laboratoriach pracują klinicyści, lekarze z konkretnymi specjalizacjami, bardzo wąskimi, na przykład wirusolog. Tam, wyniki badań, które znajdują się w zakresach wartości referencyjnych, wydaje diagnosta. Natomiast w momencie, w którym uzyskany wynik odbiega od tych zakresów, nad wszystkim czuwa lekarz, a do lekarza prowadzącego trafia opisany przez lekarza i opatrzony jego komentarzem wynik. Lekarze przysyłając próbkę pacjenta opisują jego stan oraz podejrzenia. I w tym momencie, to diagności decydują jakie badania wykonać, jak rozszerzyć diagnostykę, by być pewnym wydanej diagnozy czy wyniku.

Nie zostają też ze wszystkim sami, ale, pracujący w danym laboratorium lekarz, konsultuje z nimi uzyskane wyniki, a także ścieżkę diagnostyczną. Co za tym idzie, lekarze prowadzący nie mają wątpliwości czy wynik jest prawidłowy, wiedzą, że laboratorium wykonało solidną pracę, w oparciu o doświadczenie lekarskie, by umożliwić mu postawienie prawidłowej diagnozy. I, pomimo podobnej przepaści, jeśli chodzi o porównanie zarobków diagnosty i lekarza w Anglii i w Polsce, diagności cieszą się tam dużo większą samodzielnością i szacunkiem ze strony lekarzy.

Lekarz szanujący

Życzę sobie, wszystkim diagnostom i lekarzom, by nasze współprace szły jak najlepiej. Mam nadzieję, że w tym temacie dojdziemy w końcu do partnerstwa, choć wierzę, że w niektórych przypadkach będzie to ciężkie. Ja nie mogę narzekać na współpracę z lekarzami, gdyż nie spotkałam się jeszcze ze złym traktowaniem, ale niestety słyszę jak to wygląda w innych szpitalach czy nawet na studiach, wśród studentów. Wydaje mi się jednak, że ten ponury obraz lekarza wśród diagnostów się rozmywa, a i sami lekarze z pokolenia na pokolenie bardziej diagnostów doceniają.

Symbioza czy konkurencja?

Opierając się na formach współegzystencji, jakie znamy z biologii, powiedziałabym raczej, że to coś pomiędzy mutualizmem a protokooperacją. Oznacza to, że jesteśmy od siebie nawzajem zależni, ale też nie jest to przymus. Przecież gdyby lekarz nie zlecił badań, to diagnosta nie miałby co robić, ale w drugą stronę też to działa. Lekarz, bez wykonanych przez diagnostę wyników, nie mógłby postawić trafnej diagnozy.

A Wy co myślicie na ten temat?

Obraz Darko Stojanovic z Pixabay

Możesz być również zainteresowany tymi tematami:

podpis badań

Co wpływa na wyniki badań?

Czekasz na wyniki badań laboratoryjnych, próbujesz zrozumieć, co oznaczają. Przebieg badań, procedury, wszystkie medyczne terminy i liczby mogą nie być jasne. Istnieje tysiące testów laboratoryjnych,

Czytaj więcej »