ratownik
Jak to działa?

Ratownik – zostać każdy może?

Dzisiaj zapraszam Was na post gościnny na blogu. Bohaterem jest ratownik (medyczny). Napisała go osoba siedząca w temacie, zatem czytamy i edukujemy się! Bądźcie mili 😉

Ratownik i nadużycia

W mediach, na ulicy czy szpitalu coraz częściej spotykamy się z ratownikami medycznymi i coraz częściej dostrzegamy rażące przejawy ich niepoważnego podchodzenia do tematu. Są to chociażby obiegające Internet zdjęcie osób ubranych na pomarańczowo wyciągających z ambulansu worki z cementem, czy czymś innym. Nic bardziej mylnego! Ale dlaczego? Jakim prawem karetka może przewozić czyjeś zakupy? No właśnie może. I ponieważ połowa społeczeństwa dostała właśnie ataku duszności spieszę się z wyjaśnieniami. 😊

Karetka P

Otóż, zaczynając od karetek, czyli tego co pierwsze rzuca się w oczy, mamy karetki systemu, karetki prywatne czy transportowe.

Najważniejsze – karetki systemu. To są właśnie te samochody, które pędzą jak szalone by dostać się do Twojej ciotki z zawałem czy stłuczki wujka. Mają oznaczenia P lub S, co oznacza P – podstawowa oraz S – specjalistyczna. W zespole podstawowym jeździ 2 ratowników medycznych lub ratownik medyczny i pielęgniarka.

Zauważcie, że męczę się dopisywaniem słówka „medyczny”. Ktoś by pomyślał, że mogę to odpuścić, w końcu to to samo, ale jednak nie – wyjaśnię później.

Karetka S

Z kolei zespół S to takie P z lekarzem. I też nie może to być byle jaki lekarz. Jest taka mądra ustawa, która dokładnie określa, kto może wsiąść do karetki. Dlatego historie opowiadane jak to do wypadku jedzie okulista i mdleje na widok krwi aktualnie są niemożliwe. (Tak, niektórym lekarzom też się robi słabo na widok krwi). Ponadto karetka systemu ma określone w jakim “kodzie” jedzie do pacjenta i jest kontrolowana czy kierowca nie przekracza swoich uprawnień. Czym jest ten “kod”? Brzmi enigmatycznie, ale to nic skomplikowanego. Kodem 1 określa się wyjazd na sygnałach do pacjenta. Kod 2 to wyjazd bez sygnałów co oznacza mniejszą pilność, co za tym idzie mniejszy pośpiech i większe bezpieczeństwo na drodze.

Karetka T

Kolejna karetka – transportowa, ale tu już nie ma tak jasnej sytuacji. Karetka transportowa może należeć do szpitala, do spółki czy osoby prywatnej. Może wyglądać tak samo jak karetka systemu, albo mieć nazwę firmy czy szpitala na sobie. W transportowej może jechać pacjent na dializę, niesamodzielna pani Ania z klatki obok po zabiegu, noworodek z powikłaniami po porodzie do szpitala z oddziałem patologii noworodka czy krew z Centrum Krwiodawstwa. Zależnie od potrzeb transportu można w niej spotkać także różnie wykwalifikowany personel. Kierowcą, na przykład może być sanitariusz.

Karetka prywatna

Przechodząc płynnie do karetek prywatnych – w naszych czasach jest wiele firm świadczących usługi transportu medycznego. Są to przedsiębiorstwa, które podpisują umowy ze szpitalami, które nie mają swoich karetek transportowych, przychodniami czy osobami prywatnymi. Spotykasz je także na imprezach masowych czy sportowych gdzie mają za zadanie udzielić Ci pomocy w razie kontuzji czy innego wypadku. Nie ma obowiązku, by karetki prywatne zdejmowały jakiekolwiek oznakowania z pojazdu, więc mogą mieć oznaczenia typu P czy S. Tylko tyle, że w tym wypadku one nic nie znaczą, co najwyżej mówią o tym czym była ta karetka kiedyś.

Karetka prywatna nie jeździ do wypadków (jak się na niego natknie to pomaga, ale nie jest wzywana przez dyspozytora – kolejne trudne słówko). I teraz przyczyna awantur w sieci. To, co robią ratownicy medyczni czy ratownicy będący w trakcie pracy na takim ambulansie to sprawa wyłącznie między nimi, a ich szefem Dlatego jeśli zobaczycie, że ktoś przewiózł krzesła do nowego domu karetką to nie oceniajcie pochopnie – kto wie, może to właśnie jest czyjaś prywatna karetka? Nie jest to dobrze widziane, ale prawnie nikt tutaj nie popełnił żadnego wykroczenia.

Ratownik medyczny – zostać każdy może?

Teraz pytanie z tytułu. Ależ owszem, o ile skończy 3-letnie studia licencjackie i zda egzamin państwowy. Ratownik po skończonych studiach nie może jednak wsiąść od razu do karetki. Musi zdobyć 5-letnie doświadczenie w pracy w zawodzie by mógł zostać kierownikiem dwuosobowej załogi karetki. Podobnie kierowca – nie jest wymagane co prawda 5 lat, ale w większości polskich miast karetki kwalifikują się jako pojazdy kategorii C, co oznacza potrzebę kolejnego kursu na prawo jazdy. Dodatkowo ratownicy medyczni chcący prowadzić ambulans muszą zrobić tzw. kurs na pojazdy uprzywilejowane by mogli jeździć z używaniem sygnałów.

Uff… Dużo informacji.

Ciekawostka

Jedna wskazówka: nie nazywaj nigdy ratownika medycznego sanitariuszem, to tak jakby do profesora powiedzieć doktorze, jakoś tego nie lubią. Wyjaśniając, sanitariusz to osoba, która nie skończyła studiów z ratownictwa medycznego czy pielęgniarstwa, a która zwykle jest spotykana na SORze (Szpitalny Oddział Ratunkowy). Zawozi Cię na badania czy zanosi materiał do laboratorium.,

Ponad to chciałabym zaapelować, skoro już dano mi głos, ratownicy medyczni pracujący w systemie, czyli w karetkach państwowych, wyjazdowych, to też ludzie! Chce im się jeść, pić czy wykąpać po reanimacji w palącym słońcu (uwierzcie, że to spory wysiłek). Nawet jeśli spotkacie ich w Żabce (lokowanie produktu :P), czekających na hot doga to nie patrzcie krzywo – na bank mają przy sobie tablet na którego dostają wezwania. I może tak być, że spojrzą i poczekają jeszcze chwilę, aż dostaną swoje zamówienie do ręki i pojadą na spokojnie. Pewnie dostali kolejne wezwanie typu „ból brzucha od tygodnia”. Wiecie ile wezwań jest nieuzasadnionych? Podobno 30%, a jest to liczba znacznie zaniżona.

Ratownik (medyczny)

Teraz zajmijmy się tym co obiecałam: ratownik a ratownik medyczny. Różnica jest prosta: ratownik (ratownik KPP, ratownik Kwalifikowanej Pierwszej Pomocy) to osoba z certyfikatem, przeszkolona w trakcie kilkudniowego kursu do udzielania pierwszej pomocy i nie może używać leków. Ratownik medyczny, jak już wyjaśniłam to osoba po 3-letnich studiach, która zdała egzamin państwowy i może samodzielnie decydować o podawaniu leków (bez nadzoru lekarza). Proste? Ale zwróćcie uwagę na ogromną przepaść w ich wykształceniu, a tylko jedno, i to pomijane, słówko w nazwie.

I jeszcze jedno! Magiczny dyspozytor medyczny. Osoba za linią frontu, która tym wszystkim rządzi – o tym i numerach alarmowych w ochronie zdrowia opowiem Wam innym razem 😉

AK

To jak, teraz już znasz różnicę? Podeślij znajomym, niech wiedzą!

Do przeczytania 😉

Obraz Paolo Ghedini z Pixabay