biotyna
Jak to działa?

Biotyna a badania

Jakiś czas temu miałam przyjemność brać udział w podcaście na kanale WWWLOSY.PL, gdzie włosy były głównym tematem. Tam rozmawiałyśmy sporo na temat badań laboratoryjnych, ale także suplementacji. Napisałam taki włosowy wstęp, przygotowałam Wam artykuł o wypadaniu włosów i o jakich niedoborach może to świadczyć, ale temat się nie wyczerpał. Dzisiaj zajmujemy się taką substancją, jak biotyna.

Biotyna – co to?

Jest nazywana tak samo witaminą B7 lub witaminą H. Pisząc to wpadłam, że pewnie H to od angielskiego hair, czyli włosy, ale to nie jest potwierdzone info. Możecie ją zatem spotkać pod wieloma nazwami. Biotyna nie występuje czysto w diecie, raczej jako biocytyna, ale w naszych jelitach jest przekształcana i dopiero tam powstaje biotyna.  Biotyna pełni w organizmie funkcje koenzymu. Oznacza to, ze sama jako tako nie robi jakichś niesamowitych rzeczy, ale jest niezbędna, by zachodziły niektóre procesy. Jeśliby szukać w zagranicznych źródłach, to w biblii biochemii znajdziemy taką treść:

Niedobór jest nieznany, z wyjątkiem osób utrzymujących się przez wiele miesięcy na całkowitym żywieniu pozajelitowym oraz bardzo małej liczby osób, które jedzą nienormalnie duże ilości niegotowanego białka jaja, które zawiera awidynę, białko wiążące biotynę i uniemożliwiające jej wchłanianie.

Harper’s Illustrated Biochemistry, Thirty-First Edition, 2018

Do tej awidyny zaraz dojdziemy. Właściwie sama zdziwiłam się, kiedy trafiłam na ten fragment. Często się słyszy przecież o tym, że biotyna jest suplementowana, że istnieją niedobory, a po suplementacji włosy magicznie rosną. No właśnie.

Biotyna – suplementacja

Aktualne zalecenia Instytutu Medycyny dotyczące biotyny wskazują, że odpowiednie dzienne spożycie dla dorosłych wynosi 30 μg / dzień. Większość zdrowych osób spełnia te wymagania poprzez dobrze zbilansowaną dietę, choć wielu nadal przyjmuje do 500–1 000 μg suplementacji biotyny dziennie. Chociaż nie zgłoszono większych toksyczności nadmiaru biotyny, dane na temat faktycznych korzyści z wpływu biotyny na wzrost włosów i paznokci są ograniczone. Ponadto poza sytuacjami ciąży, niedożywienia, efektów leczenia i niedoboru biotynidazy u dzieci rzadko cytowano doniesienia o niskim poziomie biotyny. Dlatego sugerujemy, że prawdziwy niedobór biotyny jest rzadki i że brakuje wystarczających dowodów na suplementację wzrostu włosów i paznokci u osób, które nie wykazują niskiego poziomu biotyny.

Taką informację znalazłam w artykule naukowym z 2017 roku.

Biotyna – co myślę o suplementacji

Biotyna znajduje się w wieprzowinie, wątrobie, żółtku jaja, soi, migdałach i trochę jest jej w warzywach. Tutaj zabrzmię, jak jakiś coach, ale jeśli mamy prawidłowo uporządkowaną dietę, nie mamy się czym martwić. Jasne, zawsze może być tak, że czegoś nie upilnujemy i zaczyna nam brakować. Wtedy warto sięgnąć po suplementację. Znalazłam publikację, która mówi, że biotyna nie ma udowodnionego działania na włosy i paznokcie u zdrowych osób. Ale oznacza to osoby bez niedoborów. Zawsze można spróbować suplementacji, jeśli nie daje to żadnej zmiany, być może wszystko w porządku i można ze spokojem odstawić biotynę. Często w tych wszystkich suplementach można spotkać dawkę 6-200x większą niż dzienna zalecana. Moim zdaniem to bez sensu, wątroba musi to przetrawić, a i tak się nie odkłada, tylko ten nadmiar jest wydalany. Warto też spojrzeć na składy wszystkich swoich suplementów, bo czasami się pokrywają. Biotyna, witamina H, witamina B7 – to wszystko to samo. Należy też pamiętać, że przecież zdarza nam się jeść inne rzeczy niż suplementy, więc w pożywieniu też je dostarczamy.

Biotyna – badania laboratoryjne?

Agnieszka napisała do mnie właśnie w temacie biotyny głównie. Na jej grupie na Facebooku pojawił się post, gdzie jedna z dziewczyn wrzuciła zdjęcie, gdzie widać ostrzeżenie jednego z laboratorium:

Agnieszka zapytała mnie, jak to ma się faktycznie do badań laboratoryjnych. Wstawiam tutaj fragment wypowiedzi, ponieważ uważam, że całkiem dobrze i zrozumiale to ujęłam i nie ma sensu kombinować, żeby na silę napisać coś innego.

Biotyna jest używana do wielu oznaczeń immunologicznych. W skrócie ten model można porównać do puzzli. Odczynniki zawierają puzzle o pewnym kształcie, czyli na przykład przeciwciała, a we krwi znajdują się o kształcie odmiennym, czyli na przykład antygeny, niektóre pasują, niektóre nie. Biotyna jest często takim właśnie puzzlem, wykorzystywanym do badań. Znakuje się nią przeciwciała zawarte w odczynniku. Te znakowane przeciwciała łączą się z antygenem i ta biotyna z tego kompleksu łączy z kolejnym puzzlem. I właśnie to połączenie puzzla z biotyną jest wykrywane. Jeśli ktoś suplementuje biotynę, to tej biotyny ma więcej, odczynnik wychwytuje więcej biotyny i interpretuje to jako więcej kompleksów antygen-przeciwciało, których tak naprawdę nie ma. Albo też blokować połączenie się tych właściwych puzzli. Dlatego wyniki mogą być nieprawidłowe. Jednym z tych puzzli jest właśnie wcześniej wspomniana awidyna.

Biotyna – zagrożenie?

Obecnie wiele firm, które produkują odczynniki stara się zmienić reakcję, na podstawie której są wykonywane oznaczenia immunochemiczne w ich produktach. Głównie dlatego,  by uniknąć nieporozumień i zakłóceń. Często zdarza się tak, że pacjenci nieświadomie nie podają informacji o zażywanych lekach lub suplementach. Wydaje mi się, że myślą, ze skoro to ni wymaga recepty, to można przyjmować, ale takie myślenie jest złudne. Istnieje wiele środków, które są zawarte w lekach i innych środkach, które można kupić bez recepty, a ich działanie wzajemnie się znosi lub, wręcz przeciwnie, wzmaga. Są też sytuacje, ale mam nadzieję rzadkie, kiedy pacjenci świadomie nie informują lekarza o zażywanych substancjach, bo się boją. Boją się reakcji, boją się krytyki lub sama już nie wiem czego. Niepotrzebnie, wszystko to ma pomóc pacjentowi wyzdrowieć, ale lekarz musi znać całokształt, a nie tylko to, co pacjent ma aktualnie ochotę mu powiedzieć.

Biotyna – podsumowanie

Biotyna jest witaminą z grupy B. W organizmie pełni funkcję kofaktora, jest zatem niezbędna do przeprowadzenie reakcji zachodzących w komórkach. Prawdziwy niedobór zdarza się bardzo rzadko i związany jest z poważnymi zaburzeniami odżywiania, ale głównie długotrwałym żywieniem pozajelitowym. Istnieją artykuły naukowe, które pokazują, że suplementacja u osób zdrowych nie wpływa znacząco i widocznie na poprawę kondycji włosów, skóry i paznokci. Nie udowodniono, ze nadmiar biotyny ma dla organizmu działanie szkodliwe. W suplementach dawki często przekraczają normę dziennego spożycia kilkukrotnie. Biotyna ma wpływ na oznaczanie wyników badań, może je fałszować zawyżając, ale też zaniżając wyniki niektórych oznaczeń. Przez badaniami należy odstawić suplementację biotyny na około tydzień.

To, że znalazłam artykuły mówiące o braku działania biotyny u osób bez niedoborów, w żadnym wypadku nie oznacza, że nakłaniam wszystkich do zaprzestania suplementacji. Każdy robi to na własny użytek, ale proszę tylko – z umiarem. Przeczytajcie składy i sprawdźcie, czy nie bierzecie (i płacicie) podwójnie. Ja sama biotynę suplementuję, ale to od czasu do czasu, kiedy mi się przypomni i nie uważam, żeby było w tym coś złego. Należy jedynie pamiętać o wpływie na wyniki oznaczeń badań laboratoryjnych.

Prześlijcie innym, żeby też byli świadomi.

Do przeczytania!

Obraz Free-Photos z Pixabay