badania laboratoryjne
Badania

Badania laboratoryjne ułatwią Ci życie.

Badania laboratoryjne mało komu zaprzątają głowę. Zazwyczaj pamiętamy o takich cyklicznych wydarzeniach, jak wypłata, trochę mniej przyjemna spłata raty kredytu lub, związany z pasją motoryzacji, coroczny przegląd samochodu. Może nie tylko z pasją, ale chęcią sprawnego pojazdu lub niezarobienia mandatu. 

Chodzi jednak o to, że tak samo ważny powinien być nasz przegląd. Jasne, wiadomo przecież, że co ileś tam do dentysty, co ileś do ginekologa. A do laboratorium? Ile trwa to ileś? No właśnie nie wiadomo, bo przecież, po co ja mam to wiedzieć, skoro lekarz to ma wiedzieć, prawda?

Nieprawda.

Kogo to obchodzi?

Dlaczego kogoś, obcą osobę, ma bardziej obchodzić Twoje zdrowie i to, co dzieje się w Twoim organizmie? Jasne, obchodzi Cię wypłata lub kredyt, bo te pieniądze same nie przepłyną, trzeba to zrealizować. Samochód też sam z siebie nie stawi się na przeglądzie, a Ciebie przecież obchodzi mandat lub jego brak (aczkolwiek chcę wierzyć, ze bardziej w tym wypadku stawiasz po prostu na bezpieczeństwo).

Fajnie by było, gdyby lekarz zadzwonił do Ciebie i powiedział: „Pani Natalio, tutaj są badania do zrobienia, ale Pani się nie martwi, zaraz ktoś przyjedzie, pobierze i jak wyniki będą gotowe, to ja je Pani przyniosę i powiem, co dalej”. Prawda, ze fajnie? Zamiast tego, kiedy już się pojawiasz u lekarza, słyszysz „Panie Arku, coś się zmieniło? Pana coś boli? To co Pana do mnie sprowadza?”.

Wszystko dlatego, że nie istnieje takie coś, jak badania profilaktyczne. Nie ma.

Badania laboratoryjne w Polsce wykonuje się wielu postawienia diagnozy. Jeśli Tobie lekarz zlecił morfologię, a nic Ci nie jest, to nie dlatego, że ona Ci się raz na rok należy, ale dlatego, że „zabrał” tę morfologię z puli jakiegoś innego pacjenta, któremu coś jest, ale się nie zgłosił.

I to właśnie dlatego Twój ulubiony lekarz rodzinny najczęściej nie dzwoni do Ciebie, by Ci przypomnieć o wizycie, skoro nic Ci nie jest. Nie zgłaszasz się, więc wszystko w porządku, czyli dobrze. Nie chce Ci się? No trudno, ale też dobrze, bo te badania można zlecić komu innemu.

Twoje zdrowie i zdrowie Twojej rodziny leży w Twoich rękach! Niestety, im szybciej zrozumiesz, tym lepiej dla Ciebie i tych wszystkich, o których zdrowie chcesz zadbać.

Po co się badać?

Badania to kontrola.

Idziesz na siłownię. Albo na zewnątrz. Planujesz przebiec 5 kilometrów w czasie 30 minut. Czy robisz to w taki sposób, że biegniesz, biegniesz, po pewnym czasie przestajesz i wracasz do mieszkania? Nie wiesz, ile przebiegłeś, nie wiesz w jakim czasie, ale na pewno było dobrze. Dopiero po kilku treningach widzisz, że jednak przebiegłeś 3 kilometry w 25 minut. Czyli nie do końca to, co chciałeś.

Inny przykład.

Masz małe dziecko. Albo duże. Chcesz, by było zdrowe. Nie sprawdzasz jednak, jak szybko rośnie albo przybiera na wadze. Zakładasz, że jest ok. Dopiero na kolejnej wizycie dowiadujesz się, że Twój bobas rośnie zbyt wolno albo nieprawidłowo.

To dlaczego robisz to sobie?

Zakładasz, że wszystko jest w porządku. Nic mnie nie boli, a nawet jeśli to raz na jakiś czas. Jem normalnie, nic mnie nie uczula, wszystko super. Robisz badania przy okazji czegoś innego i okazuje się, że tak kolorowo nie jest.

Rosyjskie powiedzenia

Skąd chcesz wiedzieć, że to, czego na pierwszy rzut oka nie widać, działa poprawnie? Jaka masz pewność jeśli tego nie sprawdzisz? Znasz to powiedzenie: Zaufanie jest dobre, ale kontrola lepsza? Nie sądziłam nigdy, że będę cytować Lenina (początkowo myślałam, że to niemieckie przysłowie), ale… ma chłop rację. Wiem, że ufasz swojemu organizmowi, ale czy nie lepiej mieć pewność, że wszystko z nim w porządku?

Najtrudniej jest zacząć. Bo to trzeba iść do tego lekarza, prosić się o jakieś badania. Jeszcze nie wiem, jakie i kiedy (do tego też kiedyś dojdziemy). A można przecież siedzieć spokojnie i zrobić, jak będzie trzeba.

Kiedy wpadniesz w rytm, automatycznie będziesz robić badania w odpowiednich odstępach. Nawet jeśli co roku wydasz 100 zł na badania laboratoryjne. Nawet jeśli te badania wyjdą zupełnie prawidłowo przez kilka następnych lat. Naprawdę powiesz mi wtedy, że to były stracone pieniądze? Serio? Stwierdzisz, że lepiej, żeby coś na nich wyszło nie w porządku?

Szczerze mówiąc, nie sądzę.

Dlaczego zatem tak trudno Ci się zmobilizować? To kolejne pytanie, na które znam odpowiedź.

Bo tego nie znasz! Nie umiesz. Bo nie wiesz, jak.

Uznajmy zatem, że ja nam pomogę. Nam? Tak, nam, ponieważ mnie też jest trudno. Tak samo muszę nad tym usiąść, przemyśleć, zmobilizować się, wziąć dzień wolny. Ale może ja to zrobię, a wszyscy na tym skorzystamy?

Zanim to wszystko przygotuję, mam dla Ciebie jedną podpowiedź. Możesz oddać krew. Zrobią Ci pełną morfologię, czyli najbardziej podstawowe badanie. A i na wirusy Cię sprawdzą. Lekarz Cię osłucha. To nie zapewni niestety badań Twojemu dziecku, ale od czego trzeba zacząć. Nie wmawiaj sobie, że jak już będziesz wiedzieć wszystko, wtedy zaplanujesz swoje badania w zgodzie z treningiem. Albo ustawisz całej swojej rodzinie dzień badań z rozpiską.

Zacznij od siebie.

Zacznij się obchodzić. Bo to Ty jesteś dla siebie silnikiem. Chcesz pomóc innym? Super. Chcesz mi udowodnić, że dobrze, ze nie robiłeś badań przez tyle czasu i wszystko w porządku? Jeszcze lepiej, z chęcią je zobaczę i przybiję Ci piątkę. Nie oferuję, ze dam piątaka za każde prawidłowe wyniki, uzyskane po tym tekście, ale, uwierz mi, chciałabym. Jeśli to by miało znaczyć, że teraz Ty, Twój mąż, Twoja dziewczyna pójdziecie na badania, to byłabym gotowa podjąć to ryzyko.

Jeśli nadal chcesz mi udowodnić, że to Ty masz rację, dawaj! Jestem gotowa. Wyślij swoje badania na adres podany w zakładce o kontakt.

Nie bądź jednym z tych ludzi, którzy UFALI, że wszystko w porządku, ale NIE KONTROLOWALI tego i teraz już ich nie ma między nami. Skoro to czytasz, znaczyłoby to, że ja będę miała jednego czytelnika mniej, a wtedy byłoby mi smutno. Jeśli to Cię nie przekonało, to ja nie wiem.

A teraz idź, umów się do lekarza, znajdź na to czas i badaj się! Czekam na Twojego maila.

Obraz composita z Pixabay